Szare pagórki między blokami.
Zgaszone światła, zasłonięte żaluzje.
Cień przemykający od klatki do klaki.
Skrzydła na śniegu, odciski stóp.
Gdzieś w oddali cichy głos i zapach kawy.
Obok krzyk, plama na białym puchu,
Szczekanie psów, odgłosy miłości, zdrada.
Pisk opon, dziura w płocie, krzyż przy drzewie.
Brzęk kieliszków, szum wody, lód, płacz.
Szampan, toast, zabawa.
Brak wiedzy, głupota, debilizm.
Osobno – kalectwo, razem – śmierć.]
19.12.2005r.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz